Sklep przy głównej ulicy

Czy w Polsce mamy jakiekolwiek pojęcie o słowackiej kinematografii? A Słowacy o naszej? Wygląda na to, że pod względem kulturowym znamy się znacznie gorzej niż z Czechami. Najbardziej znany polski film wsród Słowaków? Zadałem im to pytanie i dostałem zaskakującą odpowiedź: Boże Ciało. A najbardziej znany film słowacki? Jest nim oskarowy Sklep przy głównej ulicy (Obchod na korze).

Sklep przy głównej ulicy to film niezwykły. Stworzony przez duet Ján Kadár i Elmar Klos, do kin wszedł w roku 1965, a rok później otrzymał Oskara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego jako pierwsza produkcja zza żelaznej kurtyny. Mimo że stanowi on produkcję czechosłowacką (ujęcia wnętrz powstały w jedynym wówczas atelier filmowym na praskim Barrandovie), to akcja rozgrywa się we wschodniej Słowacji – plenerem było miasteczko Sabinov. Język, którym posługują się aktorzy, to słowacki. Wyjątkiem jest tu niezwykła kreacja właścicielki sklepu, Rozálii Lautmannovej, w którą wcieliła się aktorka Teatru Żydowskiego w Warszawie, Ida Kamińska: mówi ona mieszanką dialektu szaryskiego (wschodniosłowackiego) i jidysz, wplatając polskie słowa i wypowiadając po polsku (czyli twardo) głoski szumiące (przedniojęzykowo-dziąsłowe, jak sz, cz, ż). Za tę rolę otrzymała ona nominację do Oskara.

(źródło: https://dafilms.com/film/13024-the-shop-on-main-street)

O czym jest ten film? O słowackiej prowincji w roku 1942, kiedy to w marionetkowym państwie rządzonym przez ks. Jozefa Tiso obowiązywał tzw. kodeks żydowski, czyli przepis, na mocy którego pozbawiano Żydów wszelkiej własności i praw, co ostatecznie doprowadziło do masowych wywózek. Tónko Brtko (znakomita kreacja Jozefa Kronera), prosty stolarz, został postawiony przez swojego szwagra (oficera Gwardii Hlinki) i siostrę przed – wydawałoby się – życiową szansą. Oto bowiem zyskuje on możliwość przejęcia małego sklepu pasmanteryjnego Rozálii Lautmannovej i czerpać z niego dochody, ale dzieje się to w ramach tzw. akcji aryzacyjnej. Kiedy Tóno przychodzi z „dekretem” do sklepu, zastaje poczciwą, starszą panią, która nic nie rozumie z tego, co Tónko chce jej powiedzieć o „aryzacji”. Nasz bohater z jednej strony potrzebuje pieniędzy i poprawy statusu materialnego (bo tak mocno nalega na to żona podburzona przez własnego brata), z drugiej jednak stopniowo odkrywa, że staje się częścią zbrodniczego systemu, w którym poczciwa starsza pani stanie się ofiarą, on zaś – katem.

Zaskakująco mało można znaleźć recenzji tego filmu w języku polskim – polecam choćby . Nawet z wielkim zdziwieniem zauważyłem, jak mało można wyczytać na jego temat z czeskiej i słowackiej Wikipedii. W tym miejscu chciałbym skoncentrować się na kilku uniwersalnych symbolach kształtujących przesłanie filmu.

(źródło: https://www.cas.sk/tip-od-vas/slovensko/zostal-len-v-spomienkach-no-michal-ma-jasny-dokaz-skutocny-obchod-na-korze-stal-v-humennom)

Lustro – Tónko wiele razy przegląda się w lustrze, a także my sami oglądamy niektóre sceny wyłącznie odbite w zwierciadle. Kluczowa scena na początku filmu pokazuje naszego stolarza, kiedy – zanim obejmie sklep – przegląda się w luksusowej papierośnicy, którą otrzymał od szwagra.

Stół w domu Tónka – na początku filmu widzimy Tónka, jego żonę oraz szwagra z żoną. Przestrzeń domu jest przestrzenią intymną, wręcz sielankową, jednak pod wpływem alkoholu atmosfera zaczyna się zagęszczać. W pewnym momencie Tónko wchodzi na stół i parodiuje Hitlera: z jednej strony chce się przypodobać szwagrowi, z drugiej – nieświadomie go demaskuje.

Przestrzeń sklepu – oczywiście wszystkim maturzystom kojarzy się z Lalką. Ponieważ jednak Rozália była samotną wdową, jest to jej ostatni azyl. Jedyne towary, które widzimy, to guziki – plastikowa imitacja złotych monet, których moglibyśmy spodziewać się w żydowskim sklepie.

Pokój Rozálii – elegancka przestrzeń z pięknymi meblami i zdjęciami członków jej rodziny. Tam odmawia ona szabasowe modlitwy i tam znajduje się okno na podwórze, do którego czasami podchodzi jeden z żydowskich chłopców. To symbol świata wartości, w które wierzy nasza bohaterka i tego, jak dalece nie przystaje on do zmieniającej się, brutalnej rzeczywistości.

Drewniana konstrukcja na rynku miasteczka – pomnik zwycięstwa (Mohyla víťazstva) z hasłami tzw. Pierwszej Republiki Słowackiej – totem? Wieża Babel? Piramida Majów? W każdym razie jest to element obcy, demaskujący pychę słowackich nacjonalistów kolaborujących z Niemcami. Jesteśmy świadkami jej wznoszenia. Po ukończeniu, nocą, zostaje ona rozświetlona w iście hollywoodzkim stylu (anachronizm?), jednak żarówki – kojarzące się z teatralną garderobą – co chwilę gasną, zaś frenetycznej muzyce czardasza towarzyszy szczekanie psów (symbol pogaństwa), które „nieświadomie” demaskują tę „ohydę spustoszenia”. Skojarzenie z Majami jest jak najbardziej uprawnione – to pod tym „totemem” zostali zgromadzeni wszyscy Żydzi z miasteczka przed wywózką (czyli „ofiarą z ludzi” – holokaustem).

Miska z wodą, w której Tónko kilkakrotnie myje stopy – symbol ewangeliczny. Tak przyjmowano gości w czasach Jezusa, którzy mieli na sobie pył z drogi. Znamienne, że dumny i nieostrożny szwagier wchodząc do tego skromnego domu przewraca tę miskę i rozlewa wodę – to pokazuje, jak marionetkowe państwo gardziło wielowiekowym porządkiem, wyrażającym się chociażby w pokojowym współistnieniu chrześcijan i Żydów.

Pianie koguta – w środku nocy, po pijatyce w domu Tónka. Jest to symboliczny początek zdrady (niczym w historii św. Piotra), ale – jak pokazuje historia Apostoła – zawsze można wrócić do Jezusa. Jak się łatwo domyślić, mamy także symbol związany z Judaszem. W każdym razie zdrada bliźniego jest w tym filmie pokazana z perspektywy chrześcijańskiej (a nie starotestamentalnej). To ciekawe, zwłaszcza że nawet Żydzi do chrześcijan zwracają się słowami „NIech będzie pochwalony”!

Rozália jako „uboga Jahwe” (hebr. anawim). Kobieta samotna, wdowa, całkowicie zależna od gminy żydowskiej oraz pokładająca zaufanie w Bogu, co widać w sposobie, w jaki celebruje szabat. Znamy historie wdów ze Starego i Nowego Testamentu, które nie mogą zatroszczyć się o własne prawa, ale bezgranicznie wierzą w Boże miłosierdzie. Przypomina się tu biblijna przypowieść o nielitościwym sędzi i wdowie, która namolnie prosiła go o pomoc, aż ją otrzymała (Łk 18, 1-8).

Twarz Rozálii – ucieleśnienie piękna i dobroci. Twórcy filmu nie byli w stanie znaleźć w całej Czechosłowacki aktorki, która miałaby takie doświadczenie (życiowe i sceniczne), ale także godność i dobroć, dlatego zwrócili się do Polaków. Pani Lautmannová w każdym widzi tylko dobroć i rozumie tych, którzy mają szczere intencje. Jej spojrzenie ma moc przemienić Tónka – z pewnością działa na innych kojąco.

Imre – chrześcijanin, który dobrowolnie pomaga Żydom. W filmie jawi się jako miłosierny Samarytanin, a z pewnością jako święty, nawet męczennik, którego spotkała kara adekwatna do piętna „białego Żyda”.

Pierzyna w sklepie Lautmannovej – kiedy represje wobec Żydów nasilają się i do wnętrza sklepu dochodzą coraz głośniejsze, niepokojące odgłosy, Rozália – prawdopodobnie myśląc, że dzieje się jakieś święto, a domyślając się, że Tónko jest zmęczony – przygotowuje dla niego posłanie w sklepie. To wymowna scena pokazująca, jak ta dobra kobieta usynowiła Tónka, który przecież powinien przejąć jej sklep, a jej losem w ogóle się nie przejąć.

(źrółlo: https://www.vtedy.sk/rok-1966:-film-obchod-na-korze-ziskal-oscara)

Film prowokuje wiele pytań, dlatego każda – nawet najdłuższa dyskusja – okaże się niewystarczająca. Przede wszystkim nie ma w nim w ogóle odpowiedzialności zbiorowej. Każdy z bohaterów dokonuje wyborów i ponosi ich konsekwencje. Przede wszystkim jednak postać Tónka uświadamia bardzo ważną rzecz: granica między bohaterem a tchórzem jest bardzo cienka i często zależy tak naprawdę od jednej, z pozoru błahej decyzji. Weźmy taki przykład: pędzimy gdzieś samochodem i mimowolnie stajemy się świadkami wypadku. Obok nas stoi samochód, w którym ktoś się nie rusza. Możemy zatrzymać się i zrobić, co w naszej mocy – wtedy to będzie heroizm. Możemy równie dobrze podkręcić głośność muzyki i udać, że nic nie widzimy („na pewno ten za mną się zatrzyma”) – i żyć dalej z piętnem tchórza. Co więcej, im bliżej zakończenia filmu, tym trudniejsze staje się położenie Tónka – jego decyzje zmieniają się jak w kalejdoskopie, mimo że przez dobrych 20 minut nie opuszcza on w ogóle sklepu, tylko przygląda się Żydom gromadzonym na placu pod „totemem” jak bierny widz przez szybę witryny.

Dużo można by pisać. Symboli („smaczków”) w tym filmie jest naprawdę mnóstwo. O roli muzyki i udźwiękowienia (im bliżej zakończenia, tym coraz większy hałas, który utrudnia podejmowanie decyzji, czyli poznanie prawdy) można by napisać artykuł naukowy. A o ironii i grotesce, która pełni nieco inną funkcję, niż chociażby w Eroice Muncha, można by poprowadzić cały wykład monograficzny. Tak czy inaczej – trzeba ten film obejrzeć i cieszę się, że dzięki Słowakom o nim usłyszałem. Ze względu na uniwersalną treść i obecność biblijnej motywiki to wręcz wspaniała propozycja na okolice trwającego właśnie Wielkiego Tygodnia – jako parabola o naszej codzienności. Bo codziennie wybieramy między Piotrem a Judaszem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie, jak rozpoznawanie Cię po powrocie na moją stronę internetową i prowadzenie statystyk odwiedzin.