Rzeczywistość to coś znacznie więcej niż to, co można o niej powiedzieć

Ostatnio wpadła mi w ręce książka El Hecho Extraordinario. Jej autor, Manuel García Morente, jeden z czołowych hiszpańskich filozofów XX wieku, opisuje tytułowe nadzwyczajne wydarzenie, czyli własne nawrócenie i wybór kapłaństwa. Oprócz osobistego świadectwa książka zawiera kilka jego wykładów, które wygłosił już jako kapłan – dziś chciałbym pochylić się nad jednym z nich.

Manuel García Morente (1886-1942) to postać wyjątkowa w historii filozofii hiszpańskiej i europejskiej. Jego matka była praktykującą katoliczką, zaś ojciec reprezentował libertyński wolterianizm i antyklerykalizm. Filozofię studiował w Niemczech, gdzie zetknął się z neokantystami, między innymi Ernstem Cassirerem.

W 1912 roku objął katedrę etyki na Uniwersytecie Centralnym (dziś Universidad Complutense) w Madrycie. Jego rozprawa doktorska dotyczyła poglądów estetycznych Immanuela Kanta. W latach 1912-1928 przełożył na hiszpański kluczowe prace tego filozofa – między innymi Krytykę władzy sądzenia, Krytykę czystego rozumu, Krytykę praktycznego rozumu oraz Ugruntowanie metafizyki moralności: do dziś tłumaczenia te są wykorzystywane przez kolejne pokolenia hiszpańskich filozofów.

Kiedy w Hiszpanii wybuchła wojna domowa, wyemigrował do Paryża (jego córki zostały w kraju, zaś żona już nie żyła). Tam, w nocy z 29 na 30 kwietnia 1937 roku, słuchając radia, doznał nadzwyczajnego przeżycia, które opisał jako nawrócenie. Doświadczenie to doprowadziło go do święceń kapłańskich w roku 1940 oraz do radykalnego zwrotu z idealizmu niemieckiego w stronę tomizmu.

12 października 1941 roku ks. Manuel García Morente z okazji inauguracji diecezjalnego instytutu kultury religijnej wygłosił w Pampelunie wykład zatytułowany El espíritu científico y la fe religiosa (Duch nauki i wiara religijna). W nim skonfrontował swoją wcześniejszą predylekcję do filozofii idealistycznej i sceptycyzmu z tomizmem oraz obroną wiary, by udowodnić, że wiara da się pogodzić z rozwojem nauki.

Dostrzegł on u współczesnych sobie naukowców swego rodzaju lęk przed wiarą wynikający ze strachu przed utratą prestiżu, a także przekonania o anachronizmie prawd religijnych i o niekompatybilności między wiarą a rozumem. Ksiądz Morente przekonywał jednak, że rzekomy konflikt między wiarą a rozumem wynika z błędnych założeń filozoficznych, nie zaś z rzeczywistej sprzeczności.

Jednym z największych błędów nowoczesnego „ducha naukowego” zdaniem filozofa jest przekonanie, że słowo „byt” ma tylko jedno znaczenie i odnosi się wyłącznie do tego, co fizykalne i matematyczne. Tymczasem byt jest analogiczny – istnieje byt fizyczny (mierzalny, ilościowy), ale obok niego istnieje byt duchowy i metafizyczny (Bóg, dusza, miłość, historia), który ma zupełnie inną strukturę i nie poddaje się matematyzacji. Nauka i wiara w takim razie nie są sprzeczne, jeśli każda z nich pozostaje w swojej domenie. Fizyka orzeka prawdziwie w zakresie badania zjawisk naturalnych, takich jak prawo powszechnego ciążenia. Z kolei religia i teologia zajmują się sferą duchową, celem życia i relacją z Bogiem. Sprzeczność pojawia się tylko wtedy, gdy jedna dziedzina próbuje opisać i zdominować drugą – np. gdy fizyka próbuje negować istnienie Boga, bo nie da się Go zmierzyć, lub gdy teologia próbowałaby zastępować prawa fizyki.

Choć istnieje wiele rodzajów bytu (materia, duch), prawda jest jedna jako zgodność myśli z rzeczywistością, jak stwierdził św. Tomasz z Akwinu. Ponieważ do jednej prawdy nie mogą prowadzić wykluczające się drogi, prawdziwe poznanie naukowe i autentyczne objawienie religijne muszą pozostawać w głębokiej harmonii. Nauka odniosła sukces dzięki „ilościowemu ujęciu rzeczywistości” i mechanistycznemu badaniu przyczyn, ale ceną za to było usunięcie z obrazu świata jakości, życia i celowości (teleologii). Współistnienie nauki z wiarą wymaga uznania, że ten naukowy obraz świata jest niepełny i okaleczony, a religia przywraca mu brakujące wymiary: sens, intencjonalność i duchowość.

W tym miejscu chciałbym przytoczyć dłuższy fragment wywodu ks. Morente, który zrobił na mnie szczególne wrażenie (tłumaczenie maszynowe poddane mojej redakcji):

Obraz świata, który wywodzi się z fizyki, matematyki, biologii i współczesnej chemii, jest dla nas niezrozumiały. Jest to obraz, w którym kolory, smaki, zapachy, waga, grawitacja, wszystko to, z czym żyjemy, co stanowi naszą codzienność, zniknęło, a zamiast tego daje nam tabelę logarytmów, daje nam wzory, które mówią: a plus b plus c; zamiast koloru daje nam wibrację eteru; zamiast dźwięku daje nam wibrację powietrza; zamiast ciężaru daje nam opadającą strzałkę i małą cyferkę lub, w znacznie nowocześniejszych teoriach, system równań wektorowych. Krótko mówiąc, duch naukowy ukrył ten rzeczywisty świat, w którym żyjemy, świat, w którym niebo jest niebieskie, chmury są szare i ołowiane, serce człowieka bije, kocha, żyje i cierpi; świat, w którym kolory wypełniają przestrzeń, zapachy nadają otoczeniu przyjemną lub nieprzyjemną aurę, a życie naprawdę istnieje jako takie. Cały ten świat jakości został wymazany przez ducha nauki i zastąpiony światem czystej ilości, światem atomów, elektronów, równań różniczkowych, funkcji, światem tak obcym, że nie potrafimy go zrozumieć. Nauka odebrała nam nasz świat, pozostawiła nas bez świata. Bez wątpienia nauka jest dokładna i mierzy za pomocą liczb, ale kupiła miarę i dokładność za bardzo wysoką cenę, tak wysoką, że ludzie z 1941 roku, filozofowie z 1941 roku, zaczynają mówić: Panie, ta cena jest zbyt wysoka, ponieważ te fizyczno-matematyczne nauki o rzeczywistości mogą być tak dokładne, jak tylko się chce, ale nie możemy już powiedzieć, że jest to nauka o rzeczywistości: jest to nauka o rzeczywistości okaleczonej, pozbawionej wszystkiego, co stanowi o jakości, życiu, wszystkim, co stanowi o kolorze, miłości, bólu, głębokim pulsowaniu egzystencji, wszystko to zostało wyrwane z naszego obrazu świata, a zamiast tego żywego obrazu świata, w którym ludzie padają na twarz przed Bogiem, podnosząc głowy ku niebu, zamiast tego otrzymujemy schematy matematyczne, a zamiast Biblii oferuje się nam tabelę logarytmów.

Święty Jan Paweł II odniósł się do tego problemu w encyklice Fides et ratio:

Wycinkowość wiedzy wiąże się z częściową wizją prawdy i prowadzi do fragmentaryzacji sensu, a przez to uniemożliwia współczesnemu człowiekowi osiągnięcie wewnętrznej jedności. 

Myśli te, choć wydają się pesymistyczne, powinny moim zdaniem stanowić dla nas wyzwanie, a nie powód do jałowego narzekania. W końcu nauka to pozytywny przejaw rozwijania ludzkiej natury i Bożego daru, jakim jest rozum. Nauka może – i powinna być – bardzo ludzka i integrować człowieka, to znaczy wspomagać wyjaśnienie jego sensu i celu, które w pełni objawia filozofia, teologia i Objawienie. W przeciwnym razie obróci się przeciwko człowiekowi, czyniąc jego samego i otaczający go świat zbiorem nieczytelnych i niespójnych informacji.

Największym triumfem nauki w ostatnich latach okazuje się rozwój sztucznej inteligencji. Porusza się ona samodzielnie w gąszczu informacji i wskazuje najbardziej prawdopodobną formę opisu świata. „Prawdopodobna” nie oznacza jednak, że jest ona ostateczna, a tym bardziej całościowa czy wyczerpująca. Nie zapominajmy, że rzeczywistość to coś znacznie więcej, niż można o niej powiedzieć za pomocą modeli matematycznych, zasad mechaniki Newtona, geometrii Euklidesa czy najbardziej zaawansowanych LLM-ów. Dzieła sztuki wyrażają prawdy dużo głębsze, niż prawa fizyki, ponieważ sięgają z głębi duszy twórców i apelują do naszych najtajniejszych pragnień i tęsknot.

W liście apostolskim Kreślić nowe mapy nadziei Leon XIV co prawda zwraca się z okolicznościowym przesłaniem do katolickich nauczycieli. Niemniej zwrócił on uwagę na podobne aspekty „prawdziwości” świata rzeczywistego, o których pisał ks. Morente, odwołując się nawet do pewnych „braków”, jak ból czy brzydki zapach:

W każdym razie żaden algorytm nie zastąpi tego, co sprawia, że wychowanie jest ludzkie: poezji, ironii, miłości, sztuki, wyobraźni, radości odkrywania, a nawet wychowania do popełniania błędów jako okazji do rozwoju.

Warto zatem przeżywać literaturę i spotkania ze sztuką, a także obcowanie z przyrodą, jako zetknięcie z prawdziwym światem, który ma aspekty materialne, psychiczne i duchowe. To rzeczywistość, która w swojej różnorodności odciska w nas bogactwo doznań i przeżyć głębszych, niż tylko śledzenie nagłówków czy scrollowanie rolek. Zjawiska takie, jak ironia czy paradoks potwierdzają, jak zaskakującymi środkami można orzekać prawdę o tym świecie – prawdę, która wykracza poza przewidywalny aparat pojęciowy matematyki i fizyki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie, jak rozpoznawanie Cię po powrocie na moją stronę internetową i prowadzenie statystyk odwiedzin.