Antyteza, czyli konieczność wyboru
Co łączy czytania mszalne z czwartku po Popielcu z piosenką Boba Dylana Gotta Serve Somebody oraz odkrywaniem sposobów i funkcji stosowania środków stylistycznych na poziomie rozszerzonym?
Co łączy czytania mszalne z czwartku po Popielcu z piosenką Boba Dylana Gotta Serve Somebody oraz odkrywaniem sposobów i funkcji stosowania środków stylistycznych na poziomie rozszerzonym?
19 lutego 1812 roku w Paryżu przyszedł na świat Zygmunt Krasiński, trzeci z naszych romantycznych wieszczów, twórca Nie-Boskiej komedii. Absolwent Liceum Warszawskiego i student Królewskiego Uniwersytetu Warszawskiego, który musiał nagle i przedwcześnie opuścić mury uczelni. Zachował się jego egzamin maturalny z języka polskiego, w którym ogniskują się tendencje panujące w Królestwie Polskim w latach 1820-1830.
Po zakończeniu omawiania Dżumy z maturzystami przypomniałem sobie majowe sprawdzanie matur. Oceniłem 100 wypracowań, z których większość była na temat "Źródło nadziei w czasach trudnych dla człowieka". Pierwszą trudnością było zdefiniowanie nadziei i odróżnienie jej od wiary, kolejną - funkcjonalny dobór lektur i poziom argumentacji. W bardzo wielu pracach znalazłem slogan "Rieux dał nadzieję na lepsze jutro". Czy coś takiego miał na myśli Albert Camus?
U progu Wielkiego Postu proponuję przyjrzeć się motywowi vanitas z trochę innej strony. Czy marność jest dobra, czy zła? Negatywna, czy pozytywna? Uwaga: doprecyzowując pewne terminy, sięgając do tekstów naukowych, świadomie oddalimy się od typowo szkolnych, podręcznikowych rozstrzygnięć.
17 lutego 1853 w Lounach przyszedł na świat Jaroslav Vrchlický (właściwie: Emil Frida) - poeta, dramaturg i tłumacz. Czesi uważali go w latach 90. XIX wieku za swojego największego literata, a Feliks Koneczny w 1896 roku określił go tak: "Poeta dobry i naprawdę z Bożej łaski, jedyny wśród Czechów poeta europejski". Vrchlický opublikował wtedy swój przekład wszystkich części Dziadów Adama Mickiewicza na język czeski.
Dlaczego pamiętamy dobry film, świetną książkę, nieoczywisty wiersz, ponadczasowy obraz? Dlaczego lubię zatrzymywać się na - z pozoru - drugorzędnych jakościach dzieła sztuki, takich jak "smaczki" formalne, niezauważalne aluzje czy ledwie dostrzegalne szczegóły? Odpowiedź na to pytanie zawiera się w jednym pojęciu - paradoks.
Brudnopis - ostatnia strona arkusza egzaminacyjnego - to genialny wynalazek. Wbrew temu, co wielu sądzi, nie jest to "pierwszy czystopis", ani miejsce na życzenia w stylu "miłego sprawdzania". Jak z głową wykorzystać jedną, pustą kartkę, by stworzyć bardzo dobrą pracę na 600 słów lub więcej?